Instytucja Filmowa Silesia Film
jest instytucją kultury
Samorządu Województwa Śląskiego
Partnerzy
SILESIA FILM

Aktualności

23 kwietnia 2020

Kino: wehikuł magiczny. Rialto, Kosmos i Światowid we wspomnieniach widzów

Konfrontacje

To o filmach mówi się, że przenoszą nas do innej rzeczywistości, pozwalają choć na chwilę zapomnieć, albo wręcz przeciwnie – pamiętać na zawsze o tym, co najważniejsze. Oglądanie filmu to niezwykłe doświadczenie, ale to, co czyni je naprawdę wyjątkowym, to miejsce, w którym ten film oglądamy: kino.
Kilka tygodni temu poprosiliśmy naszych widzów o podzielenie się wspomnieniami związanymi z naszymi kinami. Facebookowe konta naszych kin – Kosmosu, Rialta i Światowidu – zalała fala nostalgii, życzliwości i przeróżnych dowodów na to, że nasza publiczność jest naprawdę wyjątkowa i z naszymi kinami łączy je szczególna więź.

Rialto: dorastanie w kinie, niekończące się kolejki i … jedzenie

Kino na ulicy św. Jana to dla wielu z was pierwszy kontakt z filmem. Miejsce wyjątkowe, bo otwierające zupełnie inny świat: magiczny, często niedostępny, do którego dostanie się wymagało nie tylko determinacji, ale i pomysłowości.

Zaprzyjaźniona z naszymi kinami Anita Skwara wspomina, że w dzieciństwie do Rialta zabierała ją sąsiadka-bileterka, której do tej pory jest wdzięczna za pokazanie tego niezwykłego miejsca: w dużej mierze dzięki niemu postanowiła swoje życie związać z kinem, bo jak mówi: Z kinem pod powiekami od zawsze. Z Rialtem w sercu do dzisiaj. Niektórzy z was przychodzili do Rialta na swoje pierwsze filmy z rodzicami – na seans „Króla Lwa”, „Syrenki Arielki”, czy… „Elżbiety, Joanny, Lizystraty” w 1955 roku, na który nasza widzka musiała założyć buty mamy, żeby wydawać się starszą niż była i ominąć ograniczenie wiekowe. Ktoś wspomina seans „Titanica” z tatą w 1997 roku, a ktoś inny – „Przygody Rabina Jakuba” z… lalką Barbie i dziecięcym lękiem, że lalki bez biletu nie wpuszczą.

Niektórzy, by ten upragniony bilet na film kupić, próbowali podrabiać legitymację, dodawać sobie wzrostu czy przebierać w ubrania rodziców. Ale bilet to nie wszystko – często trzeba było jeszcze wystać swoje w kolejce: legendarne, kończące się zazwyczaj w okolicach ulicy Dworcowej, kolejki, pojawiają się w wielu waszych wspomnieniach: czekaliście tak na „Wejście smoka”, „Seksmisję” czy „Króla Lwa”.  Ktoś w kolejce zgubił bilet, a komuś… ukradziono obwarzanki. Za to, jak wspomina jedna z widzek, na nocnych maratonach horrorów częstowano pizzą, no i w Rialto nie brakuje dobrej kawy herbaty albo czegoś słodkiego.

Kosmos: filmowa nostalgia zza czarnej kotary

Nie mogło być inaczej: słynące z filmowej klasyki kino na Koszutce kojarzy się wam przede wszystkim z obejrzanymi tu po raz pierwszy filmowymi hitami, które dziś należą już do kanonu kina. „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, które w latach 90. cieszyło się taką popularnością, że widzowie w wypełnionej po brzegi sali siadali na schodach, by móc obejrzeć film; „Bodyguard” i pierwszy samodzielny nastoletni wypad do kina, które według widzów już w tamtym czasie mogło pochwalić się najlepszym nagłośnieniem w okolicy. W końcu – kultowe „Szczęki”: oglądane ukradkiem przez dwie dziewczynki zza kotary przy otwartych bocznych drzwiach kina w upalne lato jakieś trzydzieści lat temu.

Wśród waszych nostalgicznych powrotów do filmowych wspomnień nie mogło zabraknąć legendarnych przeglądów filmów z całego świata, czyli „Konfrontacji”, które w pamięci i sercach naszych widzów do dziś zajmują szczególne miejsce i, jak sami piszą, wspominają je cudownie.

Przez tyle lat nic się nie zmieniło i Kosmos nadal dostarcza swoim widzom takich emocji: ciągle nie mogę wyjść z podziwu, że ostatnio mogłam u was obejrzeć mój ulubiony film z lat 80-tych „Seks, kłamstwa i kasety wideo” na dużym ekranie! To było przeżycie!

Światowid: samotność długodystansowca i wagary z Bergmanem

Wasze wspomnienia związane ze Światowidem są najbardziej osobiste, intymne. Piszecie, że dzięki niemu pokochaliście samotne wyjścia do kina, a nawet, że jesteście od nich uzależnieni. Często nazywacie go swoim drugim domem i spędzacie tam długie godziny, jak podczas seansu „Królestwa” Larsa von Triera, który rozpoczął się o 23.00, a skończył o 5.00 nad ranem, czy niedawnych niedzielnych maratonów „Szatańskiego tanga”.

Światowid to dla wielu z was pierwsze świadome wybory filmowe, „Persepolis”, „Lewiatan”, „Wściekłe psy”, „Piwne rozmowy braci McMulleen”, „Truposz”, którym zawdzięczacie miłość do kina i które rozbudziły w was chęć poznawania go bardziej i mocniej. To filmowe wagary z Bergmanem i filmy, których nigdzie indziej nie dało się zobaczyć, bo tylko tu je grali.

Piszecie, że Światowid ukształtował wasze gusta filmowe i był najlepszym uniwersytetem kina. Dla niektórych też życia: To właśnie u Was zobaczyłam „Ucieczkę z kina Wolność”. To mnie absolutnie zmieniło. Od tego czasu minęło… 30 lat. Dziękuję, że trzymacie fason.

Do zobaczenia, do jutra….

Jesteśmy dumni i szczęśliwi, że od tylu lat możemy towarzyszyć naszym widzom w ich filmowych podróżach, edukować kolejne pokolenia kinomanów, kształtować ich gust filmowy i wrażliwość na świat i sztukę. Zaufanie widzów to największa wartość. Dziękujemy, że nas wybieracie, że do nas wracacie i – mamy nadzieję – że jak my czekacie z niecierpliwością na ponowne spotkanie na sali kinowej. Do zobaczenia w kinie!

***

Nie możemy was jeszcze zaprosić do kin, ale możemy i chcemy podzielić się z wami naszymi wspomnieniami związanymi z pracą i życiem w kinie. Chcemy oddać głos tym pracownikom naszych kin, o których zazwyczaj milczymy, a bez których zwykłe-niezwykłe życie kina nie mogłoby się toczyć. Przez najbliższe tygodnie na Facebooku naszych kin: Światowid, Kosmos i Rialto będziemy publikować wyjątkowe, osobiste i zawodowe, historie pracowników naszych kin: ludzi, których spotykacie codziennie: w kasie, na sali i tych, których nie spotykacie, bo całe dnie spędzają w kabinie kinooperatora, dbając, żebyście mogli oglądać swoje ulubione filmy.

Wspomnienia widzów: Kosmos, Rialto, Światowid
SILESIA FILM